No więc nie mogłam się powstrzymać i dodaje rozdział 3 choć 2 przeczytały z tylko 3 osoby ;d zapraszam do czytania :)
Rozdział III
- Gdzie,co,jak ? - ożywiła się Betty, która jedząc śniadanie niezbyt jeszcze kontaktowała.
- No przyszłego chłopaka ! - wyszeptałam zniecierpliwiona jej opóźnionym myśleniem.
- Który to ?
- Ten blondyn pięć siedzeń dalej od Josha.
- Hm gdyby nie ten trądzik i młodzieńczy zarost byłby całkiem...- zaczęła Betty,ale szybko jej przerwałam.
- Oj nie ten,tylko ten drugi !
- Jest w wieku Josha, widziałam ich parę razy razem jak szli na lekcje - wytłumaczyłam przypatrując się mojemu obiektowi.Miał krótko, przystrzyżone jasne włosy koloru słomianego i duże oczy z gęstymi rzęsami.Był trochę barczysty ale przystojny.
- Do tego gra w drużynie jako pałkarz - dodałam czekając na jakieś opinie ze strony przyjaciółek.
- Niczego sobie,tylko może być ciężko.Słyszałam kiedyś, że jest strasznie chamski - powiedziała Hannah patrząc na niego uważnie.
- Głupie plotki ! Wygląda całkiem sympatycznie - powiedziałam niezbyt przekonująco gdyż właśnie w tym momencie uśmiechał się złośliwie do jakiegoś gryfona.Ah ironia losu !
- Mam jedno,zasadniczo ważne pytanie ! Jak zamierzasz go poderwać ? - powiedziała brunetka a ja właśnie zdałam sobie sprawę, iż nie mam zielonego pojęcia co teraz robić.Coś czuję że zaraz stchórzę i postanowię wytrzymywać miłość Etana.
- Tylko nie mów, że chcesz się poddać ! -szepnęła Betty widząc moją co raz mniej pewną minę.
- Kiedyś musisz mieć chłopaka - dodała Hannah zdecydowanie.
Spojrzałam jeszcze raz na krukona.Trzeba zacząć działać.Pytanie jednak w jaki sposób nie dawało mi spokoju.
- Po obiedzie pójdziemy za nim, a Ty przez przypadek na niego wpadniesz.To jedyne niegroźne rozwiązanie - powiedziała Hannah wkładając widelec do buzi chociaż talerz miała już całkowicie pusty.
- A jak mnie wyśmieje ?
- To znajdziemy Ci innego,który tego nie zrobi - dokończyła i wstała od stołu.Ja i Bet poszłyśmy w jej śladami.
- O ile się nie mylę mamy teraz szalenie ciekawe eliksiry-powiedziałam patrząc na pognieciony plan i ponownie chowając go do kieszeni szaty.
- Nie są takie złe - powiedziała Hannah lekkim tonem.
Ah,łatwo jej mówić ! Jak jeszcze nie wspomniałam Hannah to kujon.Nie uczy się dużo, a jest mądra jak mało kto ! Wszystko od razu zapamiętuje a zaklęcia przychodzą jej z niesamowitą łatwością.Ile bym dała za umysł Hannah i wygląd Eleonis !
Doszłyśmy do zimnych lochów i weszłyśmy do równie chłodnej klasy.Profesor Snape, którego wszyscy kochają siedział zirytowany,że ma z nami lekcje.Machnął różdżką, na tablicy pojawiły się wszystkie składniki.
- Eliksir spokoju,do roboty ! - syknął i zaczął czytać jakąś książkę,za pewne o czarnej magii,którą interesował się od lat.
Nienawidziłam eliksirów.Dodawanie jakichś szalonych składników,mieszanie ich po ileś razy w różne strony było od zawsze dla mnie niepojęte ! Ze zrezygnowaniem zaczęłam kroić jakieś zielone zielsko naśladując Hannah.
- Najdroższa Nadine,dlaczego taka zła ? -spytał głos znajdujący się tusz za moimi plecami.Nie musiałam się odwracać by wiedzieć do kogo ów głos należy.Wy chyba też już się spodziewacie.Etan usiadł naprzeciwko mnie tak,że musiałam go widzieć.Krawat jak zwykle miał niechlujnie zawiązany a koszula zapięta była na złe guziki.Czarne jak smoła włosy jak zawsze były w okropnym nieładzie.Uśmiechał się.
- Etan czy Ty nigdy nie dasz mi spokoju! Czytaj z moich ust O D W A L S I Ę !
- Nad po co się tak złościć,umów się ze mną i po kłopocie - Jego głos wciąż był spokojny.Czy jest coś co go kiedykolwiek wytrąci z równowagi ?!
- Czy w pociągu nie dałam Ci do zrozumienia, że mam chłopaka ?! - Rozmowa z Etanem niezwykle mnie męczyła,miałam ochotę cisnąć w niego kociołkiem.
- No jak na razie jeszcze go nie poznałem, więc wydaje się nie groźny - stwierdził gryfon zaciekle się we mnie wpatrując.Nienawidziłam tego wzroku,był strasznie przenikający.
- Idź stąd przeszkadzasz mi idioto ! - powiedziałam cicho chociaż najchętniej wykrzyknęłabym to na cały Hogwart.
- Pa Nadine, pięknie wyglądasz - szepnął mi do ucha a ja ledwo powstrzymałam się , żeby nie uderzyć go w twarz jak zrobiłam rok temu.Ten osobnik zirytował mnie do tego stopnia, iż na lekcji transmutacji oberwał tak,że ledwo co utrzymał się na nogach a ja dostałam szlaban ! Teraz próbuje się kontrolować, choć średnio mi to wychodzi.
Przez tą żałosną rozmowę zostałam w tyle z eliksirem i musiałam sama sobie radzić.Byłam pewna że dostane z niego O.
Po eliksirach udałyśmy się na błonia przy przedyskutować mój nikczemny plan co do krukona.
- Weź ze sobą jakieś książki,żebyście mogli je wspólnie pozbierać i oczywiście nie walnij zbyt mocno bo jeszcze się zdenerwuje - doradzała mi Hannah gdy usiadłyśmy nad brzegiem jeziora.
- To brzmi zbyt romantycznie i trochę nierealnie - stwierdziłam wrzucając kamień do wody z głośnym pluskiem.
- Potraktuje mnie jak głupią smarkule !
- Jeżeli tak, to będzie świadczyć , że nie jest Ciebie wart -powiedziała Bet,którą również zainteresowało wrzucanie kamyków do jeziora.
- Pójdziemy do dormitorium i zrobię z Ciebie bóstwo !
- Wyglądam aż tak źle ? - jęknełam bojąc się co mnie może czekać.
- Nie,ale musisz być oszałamiająca Nadine - rzekła Hannah bacznie mnie obserwując.
- Idziemy ! - Pociągnęła mnie i Betty w kierunku zamku.
- Musisz nauczyć malować się tuszem - stwierdziła Hannah przyglądając się moim sklejonym rzęsom.Wyjęła różdżkę z szaty i zmyła mi ten makijaż.
- Masz długie rzęsy i trzeba to podkreślać - Wyszeptała jakieś zaklęcie i moje rzęsy w sekundę stały się zakręcone i ładne.
- Koniecznie naucz mnie tego zaklęcia - powiedziałam zafascynowana tym prostym sposobem gdzie nie potrzeba umiejętności kosmetycznych.
Hannah wyjęła ze swojej kosmetyczki róż i delikatnie nałożyła mi na policzki.Następnie użyła dziwnie wyglądającej ale ładnie podkreślającej usta pomadki.
- Teraz włosy - mówiła do siebie brunetka.Widać było, że ma to we krwi.Betty leniwie wpatrywała się w tą całą scenę co chwile komentując i zachwycając się robotą Hannah.
Gryfonka odkręciła słoik z dziwnie wyglądającą substancją i nałożyła na moje włosy.W mgnieniu oka stały się one błyszczące i bardziej żywe.Nawet kolor nie wydawał się, aż tak nudny jak zwykle.
- Gotowe ! Wyglądasz dziewczęco i naturalnie .- powiedziała Hannah zadowolona ze swojego działa.
Przyjrzałam się sobie w lustrze.Po raz pierwszy nie miałam grymasu żalu na twarzy gdy patrzyłam na swoje odbicie.Nie było tak źle.Odzyskałam trochę pewności siebie,którą znacznie utraciłam przy śniadaniu.
Spojrzałam na brązowy zegar na ścianie dochodziła godzina 14 czyli obiad.Muszę przyznać, że denerwowałam się bardzo ! Zeszłyśmy do pokoju wspólnego, gdzie paru gryfonów spojrzało na mnie z zaciekawieniem.
W wielkiej sali nie było jeszcze wielu uczniów,a stół krukonów przepełniony był pustkami.Nałożyłam sobie małą porcję bekonu i trochę sałatki.Z nerwów całkowicie straciłam apetyt.
- Nie denerwuj się, będzie dobrze - pocieszała mnie Betty co zbytnio mi nie pomagało.
Po paru minutach wpatrywania się w drzwi, wszedł w towarzystwie kolegów.UPS.Czy żadna z nas nie pomyślała, co będzie gdy wróci z kolegami?.Hannah chyba pomyślała o tym samym bo spojrzała na mnie pytająco.
- Jeżeli tak będzie to po prostu powiemy że jakiś nauczyciel ich woła i tyle -powiedziała Betty, która również domyśliła się o co chodzi.
- No ale to wyjdzie i co wtedy..
-No na pewno nas nie zabiją - powiedziała Bet powoli żując kawałek mięsa.Była odważna i świetnie nadawała się do takich akcji.Przez jeszcze chwilę krukon jadł obiad po czym w końcu wstał od stołu.Nie wierząc w moje szczęście wracał sam ! Gdy zorientowałyśmy się, że zmierza do wieży krukonów postanowiłyśmy obejść z drugiej strony bym mogła się z nim całkowicie przez przypadek zderzyć.Hannah dała mi wcześniej przygotowane książki i obie ustały za rogiem.To była moja wielka chwila ! Z oddali słyszałam zbliżające się kroki.Był coraz bliżej a ja stałam niczym sparaliżowana.
Schyliłam głowę w dół i ruszyłam szybkim krokiem w stronę osoby,która właśnie weszła na głównym korytarz.Udając,że czytam ale widząc stopy krukona z impetem zderzyłam się z nim i oboje upadliśmy na ziemie.Nieśmiało spojrzałam na chłopaka.O zgrozo ! To nie był mój krukon !

Bądź przy mnie blisko
Bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno
chłód wieje z przestrzeni
kiedy myślę
jaka ona duża
i jaka ja
to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata
